Jedno z największych przedsiębiorstw tekstylnych w kraju jak i w europie ogłosiło upadłość w 2010r. Miejsce prawie puste dlatego przeogromna powierzchnia zakładów została spenetrowana tylko w niewielkim stopniu. Jednorazowy wypad to stanowczo za mało (byłem tam już dwa razy) a jak na razie wciąż można spotkać pracowników wynoszących użyteczne jeszcze przedmioty.
firma istniała i rozwijała się przez 175 lat. Dawała pracę wielu mieszkańcom Prudnika, pomagał budować miejskie instytucje. Dziś jest już tylko opustoszałym zabytkiem.
Twórcą zakładu był Żyd Samuel Frankiel,
który w 1827 roku przeniósł się z Białej do Prudnika. Założył tu zakład
krawiecki. Prudnik miał od dawna silne tradycje tkackie, w mieście
istniało wiele małych chałupniczych zakładów, przerabiających uprawiany w
okolicy len. Samuel Frankel zaczął z nimi współpracować, początkowo
skupując ich wyroby i sprzedając poza region. Kilka lat później sam
kupił pierwsze krosna i zaczął zatrudniać dawnych chałupników.
Tuż przed I wojną światową zakład zatrudniał 4 tysiące pracowników.
Rocznie wytwarzał 4 miliony metrów obrusów, 3,5 mln metrów ręczników, w
sumie ponad 1,5 tysiąca ton różnych wyrobów. Żydowski okres w dziejach
zakładu kończy się wraz z nastaniem w Niemczech ery nazizmu. W 1936 roku
zakład został wywłaszczony i przejęty przez państwo niemieckie.
II wojnę światową zakład przeszedł bez poważnych zniszczeń. W 1945 roku
został upaństwowiony przez polskie władze. Prawdopodobnie zaraz po
wojnie część wyposażenia wywiozło wojsko radzieckie. Do 1949 roku
przechodził też okres kolejnej rozbudowy. O tym etapie dziejów w
literaturze regionalnej niewiele się dotychczas pisało. W 1965 roku
oficjalnie zmieniono nazwę przedsiębiorstwa, dokładając do Zakładów
Przemysłu Bawełnianego znaną do dziś markę Frotex. Firma nadal
zatrudniała ok. 4 tys. pracowników i była najbardziej rozpoznawalnym w
kraju producentem ręczników i tkanin frotte.
W okres przemian po 1989 roku Frotex wszedł z załogą liczącą już ok. 1,5
tys. ludzi. W 1992 roku formalnie przekształcono zakład z
przedsiębiorstwa państwowego w spółkę skarbu państwa.
W ciągu kilku lat głównym właścicielem, prezesem a potem szefem rady
nadzorczej Froteksu stał się Stanisław Wedler. Zakład zaczął ostrą
restrukturyzację, zmniejszył zatrudnienie, zaczął też sprzedawać pod
marką Frotex wyroby sprowadzane z Chin i Indii. Sytuację firmy
pogarszała jednak konkurencja z Dalekiego Wschodu i zniesienie ceł na
import wyrobów bawełnianych. W 2008 roku zamknięto własną przędzalnię w
Podlesiu. W 2009 roku firma zlikwidowała kolejne wydziały, ograniczając
produkcję do 18 krosien. Część majątku wydzielono i przekazano osobnym
firmom. Zatrudnienie spadło do 200 osób w początkach 2010 roku. Mimo to
wierzyciele (19 mln zł długów) całkowicie zablokowali zdolność kredytową
i produkcyjną firmy. W marcu 2010 roku sąd zdecydował o upadłości
Froteksu. Syndyk nie znalazł chętnych na kupno całości. W lutym
zakończył produkcję.
Więcej informacji
tutaj.
Zapraszam do
GALERII. .